Chile – pustynia Atacama

Od dawna marzyłem o locie do Chile na dziką surową i nieprzyjazną człowiekowi Pustynie Atacama.

3 osoby, 24dni, 4000 przejechanych kilometrów, 3 pięciotysięczniki, noclegi tam gdzie chcieliśmy, w namiotach w miejscach tak pięknych i magicznych, że sam w to nie wierzę, na potężnych wysokościach nawet powyżej 5000m n.p.m przy tak rozgwieżdżonym niebie, że szczęka opada, z widokami na ośnieżone wulkany, z dala od cywilizacji, od ludzi, bez zasięgu, bez możliwości jakiegokolwiek kontaktu, myjąc się i piorąc w strumieniach, zdani tylko i wyłącznie na siebie nie wiedząc co przyniesie kolejny dzień i „modląc się” żeby auto przetrwało. Tego właśnie chciałem, kontaktu z prawdziwie dziką przyrodą gdzieś na końcu świata, do czasu gdy dopadła mnie choroba wysokościowa i obrzęk łba! „Ciekawe doświadczenie” zdychać w sylwestra na wysokości 4500m n.p.m wśród kości Wikuni gdzieś na pustkowiu, 14000km od domu, strach, lęki, początek był ciekawy 🙂

Poruszanie się na wysokościach powyżej 5000m to dopiero zabawa, Przecież ja jestem wytrenowany myślałem…”pobiegam sobie, poćwiczę”…🙂 każdy krok to wyzwanie i walka o oddech, tętno w spoczynku w PL 40 a tam wysoko 100 uderzeń leżąc 🙂

Widoki Chile i Boliwii powalają! Jeśli chcesz poczuć klimat innej planety to jest odpowiednie miejsce. Gigantyczne salary, tysiące flamingów, przepiękne laguny, pustynie solne, gejzery, źródła termalne wysoko w górach, potężne skały, dzikie Wikunie, żadne ze zdjęć, które zrobiłem nie pokazuje tego miejsca tak jak widać je tam. Jestem wyeksploatowany, spełniony.

Dziękuję Tomek i Ewa za wspaniałą wspólną przygodę, która zostanie ze mną na długo.

Dziękuję bardzo mojej siostrze Barbara Salej za pomoc podczas mojej nieobecności.

Ale najbardziej to dziękuję Dagmarka Tobie, że się w końcu zgodziłaś i mnie tam puściłaś i że mnie nie zostawiłaś…😉 jeszcze…😉

Przewijanie do góry